«Powersat — satelita energetyczny»

- 2 -

Wahadłowiec nadal pędził w dół, wirując jak opadający liść; obijała się boleśnie o ściany ciasnego kokpitu.

— Skacz! — wrzeszczał kontroler, głośno i rozpaczliwie. — Hannah, wynoś się stamtąd!

Wahadłowiec szaleńczo wirował. Hannah obijała sie w fotelu na wszystkie strony, w obłąkanej spirali, w locie w stronę ziemi. Poczuła smak krwi w ustach. Nadymane części skafandra przeciążeniowego uciskały jej wnętrzności jak pastę w tubce.

— Hannah! — rozległ się jakiś inny głos. — Tu Tenny. Katapultuj się. Natychmiast!

Pokiwała głową w hełmie. Cóż innego mogła zrobić. Brak innych opcji. Już po wahadłowcu. Nieludzkim wysiłkiem przesunęła prawą rękę wzdłuż osłony, w stronę czerwonego przycisku katapulty. Czując ból, otworzyła klapkę — i wtedy lewe skrzydło wahadłowca odpadło z potwornym wizgiem, a cały wahadłowiec obrócił się o 180 stopni.

Ręka Hannah trzasnęła w nadgarstku. Przeszyła ją fala bólu aż do ramienia. Nadal usiłowała nacisnąć przycisk, gdy wahadłowiec rozpadł się na kilka rozżarzonych fragmentów, opadając ku ziemi jak dymiące meteory, a szczątki wraku rozsypały się na powierzchni kilkuset kilometrów kwadratowych płaskiej, porośniętej krzakami ziemi zachodniego Teksasu.

WYSPA MATAGORDA, TEKSAS

Dan Randolph stał przy szerokim oknie w swoim biurze, gapiąc się ponuro na rozpościerający się poniżej hangar. W promieniach gorącego, letniego słońca, dwóch techników zdejmowało z zaparkowanej na zewnątrz ciężarówki poskręcany kawałek wraku, tak delikatnie, jakby było to ciało poległego towarzysza. Wyglądał na część skrzydła, ale był za bardzo poczerniały i zdeformowany, żeby dało się to określić z całą pewnością.

Na podłodze hangaru wyklejono białą taśmą zarys wahadłowca. W miarę jak znoszono kawałki wraku, technicy i ludzie z ekipy dochodzeniowej Federalnego Ministerstwa Lotnictwa i Krajowej Rady ds. Bezpieczeństwa w Transporcie układali je na właściwych miejscach.

— Jak już wszystko pozbierają — mruknął Dan — zaczną sekcję zwłok.

Obok Randolpha stał Saito Yamagata, z rękami splecionymi z tyłu i głową pochyloną w wyrazie współczucia.

— Równie dobrze mogliby zrobić sekcję zwłok mnie — mruknął Dan. — Już po mnie.

— Danielu, jesteś naprawdę za młody, żeby być aż tak zgorzkniałym — zauważył Yamagata.

Dan Randolph obrzucił swojego byłego szefa kwaśnym spojrzeniem.

— Dość przeżyłem, żeby zgorzknieć — odparł.

- 2 -